Wioski za górami

    300 203 Moja Hellada

    Zima w Grecji. Jest i to porządna. W Polsce tak nigdy nie zmarzłem jak właśnie tutaj. Kiedy zaczną wiać silne północne wiatry , konkretnie padać to wilgoć i chłód dają się mocno we znaki. Na ratunek przychodzą klimatyzatory ustawione na ogrzewanie, kominki, kaloryfery, koce, ciepła czekolada, czasami herbata ( bo według miejscowych jest to tylko napój na przeziębienie). Dziś nie będę rozpisywał się o sposobach walki z zimnem w kraju słońca, błękitnego nieba i pięknych plaż. Tym razem oprowadzę Was po regionie, który na każdym kroku zaskakuje i totalnie nie pasuje do wizerunku turystycznej Grecji. Potężne góry, lasy,jeziora,rzeki, wąwozy , fantastyczne szlaki do wędrówek,mnóstwo zieleni,niedźwiedzie, wilki , kamienne domy, rezydencje, odcięte od świata wioski , mosty – tak w wielkim skrócie można zaprezentować Zagorochoria,czyli 46 wiosek, które znajdują się w regionie Epir.

    Nazwa Zagorochoria istnieje w źródłach pisanych od 1321 roku. Pochodzi od słowiańskich słów za ( tak jak po polsku), goro ( góry) i greckiego choria ( wioski). Po prostu wioski za górami.

    Epir ze swoimi górami Pindos do niedawna był odizolowany od pozostałej Grecji. Dzięki otwartej dwa lata temu autostradzie Nowa Egnatia odcinek Metsovo – Janina pokonujemy w ciągu 40 minut. Kiedyś w ponad 3 godziny! Pasmo górskie Pindos jest największym w Grecji. Wyznacza granicę między regionami Epir, Macedonia i Tesalia. Najwyższe szczyty to Grammos (2520 m.n.p.m.),Smolikos ( 2637 ) , Timfi ( 2497), Mavrovouni ( 2159), Peristeri (2295) , Kakarditsa (2429). Doskonałe miejsce do górskich wędrówek.

    Historia Zagorochoria właściwie zaczyna się w XV wieku. Oczywiście mamy informacje i ślady z okresu prehistorycznego. W 1430 roku Turcy opanowali stolicę Epiru – miasto Janina. Aby móc kontrolować górskie tereny, które stanowiły ważny szlak handlowy, dali mieszkańcom wiele przywilejów w zamian za ochronę i współpracę. Wioski cieszyły się dużą autonomią, posiadały własny samorząd,sądy. I co istotne, Turcy mieli zakaz wkraczania do nich oraz pozwolili na działanie kościoła prawosławnego.Mieszkańcy Zagorochoria przez lata, dzięki swojej bystrości, przebiegłości zyskali ważne stanowiska na dworze sułtana i kolejne przywileje.Wiele rodzin prowadziło działalność gospodarczą w Konstantynopolu, Egipcie, Mołdawii, Austrii. Wzbogacili się mocno handlując greckimi produktami na terenie całej Turcji. A że byli ludźmi rozrzutnymi to budowali okazałe rezydencje , nie żałując przy tym pieniędzy na wspieranie walk niepodległościowych oraz edukacji młodych Greków.W 1780 roku w większości wiosek funkcjonowały greckie szkoły oraz biblioteki. A w 1815 utworzono uniwersytet w klasztorze Rugowo w Tsepelovo. Złoty okres trwał do 1868 roku, kiedy to Turcy odebrali wszystkie przywileje. Wówczas też wioski napadali rozbójnicy. Powoli zniszczenia były coraz większe . Co bogatsi mieszkańcy opuszczali Zagorochoria. W efekcie wyjechało ponad 500 rodzin. Walki o wyzwolenie spod zaboru tureckiego w latach 1912-1913, dwie wojny światowe dopełniły dzieła zniszczenia. Dopiero w latach 80 minionego stulecia Grecka Organizacja Turystyczna zdecydowała się odrestaurować kilka rezydencji w wiosce Megalo Papingo. Tak oto nadszedł renesans dla całego regionu,który dziś znowu tętni życiem i stał się dużą atrakcją turystyczną.

    Zagorochoria mają w sumie powierznię ponad 1000 kilometrów kwadratowych. Zajmują północną część pasma górskiego Pindos. 46 wiosek położonych jest na wysokości od 500 do 2500 metrów na poziomem morza. Ciekawe, że mają między sobą kontakt wzrokowy. W razie niebezpieczeństwa jedna wioska ostrzegała drugą. Przez Zagorochoria przepływa rzeka Voidomatis, która zaopatruje je w dobrą, pitną wodę. Dziś cały region dzielimy na Zachodnie Zagorochoria, Wschodnie Zagorochoria i Centralne Zagorochoria.

    Wioski za górami to jedno z moich ulubionych miejsc w Helladzie.Dlaczego? Góry, lasy, rzeki przypominają mi spędzone fajne chwile w polskich Tatrach czy Bieszczadach . Jak tylko dopada mnie nostalgia to wyprawa tam jest najlepszym lekarstwem. W Zagorochoria byłem tam wiele razy. Zwiedziłem prawie wszystkie wioski. Ale za każdym razem odkrywam coś innego .Nigdy nie mogę nasycić się widokami , atmosferą.

    Mikro Papingo. Na podwórku jednego z pensjonatów.

    Najbardziej znane, ale wcale nie najpiękniejsze, wioski to Mikro (małe) i Megalo (wielkie) Papingo. Sam dojazd jest przygodą. Serpentyny przyprawiają o zawrót głowy nawet najbardziej zawziętych podróżników. Trzeba robić co chwilę postoje, aby uniknąć sensacji żołądkowych. Ale warto, bo wszędzie widoki są fantastyczne! A z całą pewnością nagrodą za wytrwałość będzie spacer po jednej z tych wiosek. Wąskie kamienne dróżki. Stare rezydencje. A nad nimi potężna góra Tymfis, nazywana księciem Pindos. Gdziekolwiek się obejrzysz otwierasz usta ze zdziwienia. Odwiedzający ma wrażenie, że to nie może być coś prawdziwego, że dookoła naklejono wielką fototapetę, która wcześniej przeszła przez dobry retusz. Osobiście za każdym razem z zachwytu zapominam „napstrykać” zdjęć.

    Zagorochoria słyną ze swojej orginalnej architektury.Sercem każdej wioski jest plac (platija), gdzie koncentruje się życie publiczne, czyli kościół, kafenijo i zdrój, aby czerpać świeżą wodę. A wokół, na różnych poziomach, buduje się domy. Wszystkie połączone są siecią dróżek, które prowadzą do placu. Na rogu każdej uliczki ustawiano ławki jako miejsce wymiany plotek, poglądów.Drogi, schody , mniejsze place, domy są zbudowane z lokalnego kamienia. Zresztą Epirczycy mają do dziś opinię doskonałych kamieniarzy. Ale to temat na oddzielny tekst. Zabudowa w centrum wioski jest zawsze bardziej gęsta. Obronny charakter w architekturze widoczny jest na każdym kroku . Domy czy rezydencje są ogrodzone murem. Na podwórko wchodzi się przez niską i wąską bramę. Okna skierowane są zawsze do wewnątrz. Każde pomieszczenie ma swoje konkretne przeznaczenie. Odzielny magazyn na drewno, na żywność, miejsce do gotowania, do spożywania posiłków. Pokoje znajdują się na podwyższeniu ( coś takiego jak półpiętro). A ich wnętrze to po prostu arcydzieło. Miejsca do spania znajdują się na drewnianym podeście,a pomiędzy nimi otwarty kominek. Nie ma zbyt wielu mebli. Niski stolik i wmontowane w ścianę szafy. Na mnie zawsze robi wrażenie dekoracja pokoi. Mnóstwo kolorów, zawsze jasnych, i sufity pomalowane w przeróżne motywy roślinne. Ile czasu , energii trzeba było poświęcić ,aby to zrobić? Ku przypomnieniu, większość domów w Zagorochoria powstała w XVIII i XIX wieku. Nie mogę pominąć dachów. Też coś charakterystycznego. Wszystkie są spadziste, kryte dachówką – z doskonale obrobionych cieńkich kamiennych płyt.

    Tak właśnie wygląda większość pensjonatów, które wyremontowano w ostatnich latach. Ludzie powracający do Zagorochoria czy nowi przybysze za wszelką cenę próbują utrzymać architektoniczny charakter wiosek i rezydencji. Spacerując wąskimi dróżkami człowiek ma wrażenie , że przeniósł się w przeszłość. Każda wioska to perełka. Koniecznie trzeba odwiedzić Aristi. A tam obowiązkowy postój u pani Aleki, która piecze przepyszne placki z serem feta.

    Miałem okazję mieszkać w Dilofo. To jedna z mniejszych wiosek Zagorochoria. Od 1900 roku nie wzniesiono tam żadnego nowego budynku. Słynie też z najwyższego domu w regionie – 13,5 metra!Dlatego też spacer wąskimi dróżkami wśród opuszczonych rezydencji w kameralanej atmosferze jest romantyczny i wycisza. Czego więcej potrzeba mieszczuchowi?

    Wąwóz Vikos jesienią. Według Księgi Rekordów Guinessa – najgłębszy wąwóz na świecie

    Pozwolę sobie wspomnieć jeszcze o kilku tylko wioskach. Jak już napisałem , każdą z nich warto odwiedzić. Kapesovo położone jest na wysokości 1100 m.n.p.m. Doskonałe miejsce na zaopatrzenie się w wino, zioła, nalewki.Wszystko domowej roboty! Ale nie należy odpuścić sobie wizyty w starej szkole,bibliotece, ufundowanej przez miejscową, bogatą rodzinę , która prowadziła firmę w Rosji ponad dwieście lat temu.

    Tsepelovo to jedna z największych wiosek. Kiedyś była centrum ekonomicznym i kulturalnym Zagorochoria. Okazałe budynki przy głównym placu świadczą o dawnej świetności. Warto wpaść do jednej z dwóch kafejek. Oprócz doskonałej kawy serwują tam przepyszny placek orzechowy i konfitury.W sklepie z miejscowymi przysmakami można sobie sympatycznie porozmawiać o codziennym życiu w całych Zagorochoriach. A opowieści są niekończące i ciekawe.W Tsepelovo ,za każdym razem , kiedym je odwiedzam jestem pod wrażeniem tętniącego życia. Na głównym placu zawsze jest gromada rozbawionych dzieciaków. To wyjątek w tym odciętym od świata regionie.

    Trochę więcej czasu należy poświęcić w Monodendri. Powodów jest kilka. Kościoły. W sumie zbudowano ich 7 między XIV a XIX wiekiem. Szkoła z pensjonatem. Jej założycielami jest pochodząca z Monodendri rodzina Rizarios, która wyemigrowała do Rosji. Z czasem cały swój majątek przekazali na rzecz walki o niepodłegłość Grecji i kształcenie młodych ludzi z Zagorochoria. Dziś w ramach zaałożonej w 1841 roku Fundacji Rizarios funkcjonuje kościelne gimnazjum i liceum z siedzibą w Atenach. Natomiast w wiosce działa szkoła , która kształci osierocone dzieci. Oprócz ogólnych przedmiotów uczą się sztuki tkactwa i haftu. Dzięki temu zdobywają zawód, a tradycyjna sztuka ma swoich kontynuatorów. Warto zobaczyć efekty ich pracy na stałej wystawie. A jest co podziwiać.Chętni mogą kupić dzieła uczniów szkoły . Polecam stronę fundacji, aby rzucić okiem na fotografie z ładnymi obrusami, serwetkami, pościelą ( http://rizarios.gr/index.php?id=183 ).Informacje są po grecku, ale zdjęcia nie potrzebują tłumaczenia. I jeszcze coś dla ducha. Centrum Wystawiennicze otwarte w dawnej rezydencji rodziny Pantazis. Niepowtarzalna okazja ,aby poznać wnętrze tradycyjnego domu miejscowych bogaczy. Przez cały rok organizowane są przeróżne, czasowe wystawy. Na głównym placu w Monodendri podelektujcie się kawą i konfiturami z pomarańczy albo orzechów. A po takiej uczcie czas na spacer w najgłębszym, według Księgi Rekordów Guinessa, wąwozie na świecie – Vikos.

    Jeżeli lubisz dobrze zjeść to Zagorochoria z pewnością Cię nie rozczarują. W każdej wiosce znajdziesz tawernę, kafenijo , gdzie nakarmią dobrze. Polecam jedyną zresztą knajpkę w Dilofo, gdzie serwują pyszną jagnięcinę w kociołku. Pamiętam też doskonałą ucztę w Elati czy Mikro Papingo. Koniecznie musicie spróbować miejscowych serów i placków z przeróżnymi nadzieniami. W kategorii kulinarnych podróży Zagorochoria mają u mnie wysoką pozycję.

    Jeden ze 140 mostów epirskich w Zagorochoria

    Przemieszczając się między wioskami na każdego czekają fantastyczne widoki. Współczuję kierowcy, którego rolę pełnię dość często. Drogi są dobre, warunki do jazdy również. W tym temacie nie miejcie żadnych obaw. I trasy są nieźle oznakowane.Zabłądzić jest trudno. Z pewnością Waszą ciekawość wzbudzą napotykane co chwilę mosty epirskie. Wokół tych budowli krąża niesamowite legendy. W Zagorochoria jest ich aż 140! Jedno- , dwu – lub trzyłukowe budowane przez lata z kamienia łączyły wioski ze światem. Ale to temat na inny tekst.

    Tu pozwolę sobie zakończyć naszą dzisiejszą wędrówkę. Oczywiście posmakowaliśmy tylko kilku atrakcji. Tego regionu nie można odkryć w ciągu kilku dni. Informacje przekazane powyżej wystarczą zainteresowanym na zorganizowanie sobie trzydniowego pobytu w Zagorochoria.

    Wioski za górami to bardzo ważna część mojej Hellady. Idealne miejsce na jesienne wędrówki po sezonie, na ładowanie baterii. Cieszy mnie, że Zagorochoria nie są i nie będą odkryte przez masową turystykę. Chcę , aby takie zostały. Dzikie , tajemnicze, fascynujące.

    Pozdrawiam!

    Skomentuj

    %d bloggers like this: