Na Rodos wieje optymizmem

    150 150 Moja Hellada

    Kocham latać! Mógłbym nie robić nic innego w życiu. A loty nad Grecją to niesamowite przeżycie. Co za widoki! Wyspy jakkamyki rozrzucone na morzu. Będąc w powietrzu czuję, że oglądam na żywą mapę.

    Znowu miałem szczęście podziwiać Helladę z góry. I to jeszcze za dnia. Pogoda była dobra, widoki fantastyczne. Z Salonik na Rodos lot trwa mniej więcej godzinę. Po drodze przelecieliśmy nad Skopelos, potem imprezowym Mykonos, Naksos, Amorgos, Astipalea , czyli czarujące Cyklady.

    Rodos przywitało mnie chłodnym wiatrem i kałużami, bo wcześniej mocno popadało. Ale następnego dnia rano już było jak zawsze, czyli słonecznie. Wiosną pachnie dookoła. To najpiękniejsza pora roku. Nie ma jeszcze upałów, a wszędzie zielono i kwitnąco. Przyroda szaleje na całego.

    Rodos to największa wyspa archipelagu Dodekanez, który położony jest w południowej części Morza Egejskiego. A ta wyspa to stolica regionu. Jedna z najbardziej obleganych przez turystów . Więcej szczegółów innym razem.

    Donoszę, że na Rodos sezon turystyczny już ruszył. Wylądowały pierwsze chartery z Niemiec, Francji i Skandynawii. Do portu zawijają, prawie codziennie, duże statki wycieczkowe. Po starówce w stolicy wyspy krzątają się nieopaleni jeszcze turyści. Wyszukują miejsca, aby gdzieś przysiąść i wchłonąć choć trochę słońca. Aż trudni uwierzyć , że za miesiąc wszyscy na wyspie będą szukali cienia . Z kolei miejscowi jeszcze noszą grubsze, ciepłe ubrania. Szokuje ich widok obcokrajowców w krótkich spodenkach i sandałach na nogach. Natychmiast dostają gęsiej skórki.

    Część hoteli przywitała już pierwszych gości. Pozostałe są w trakcie intensywnego sprzątania. Wszędzie malują, odświeżają,odkurzają, ustawiają,porządkują, przycinają trawę,krzewy, wymieniają żarówki w ulicznych lampach. Robota wrze.

    Mnie na Rodos przede wszystkim oczarowuje Stare Miasto. Nigdzie indziej w Grecji nie spotkacie się ze średniowieczem.Miałem okazję pospacerować wąskimi uliczkami starówki. Odwiedziłem Muzeum Archeologiczne, gdzie otworzono dwie nowe, ciekawe sale , Pałac Wielkich Mistrzów. Oczywiście nie zapomniałem przejść przez ulicę Rycerską.

    Wypiłem sporo kawy, spotkałem starych i nowych znajomych, przeprowadziłem wiele rozmów o tegorocznym sezonie . Codziennie spacerowałem w porcie Mandraki . Te parę dni minęło szybko.

    W tym roku wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że sezon na wyspie zapowiada się dobrze. Dookoła wieje optymizmem. Już za dwa tygodnie wrócę na Rodos . Tym razem drogą morską.

    Lot powrotny do Salonik był spokojny. Bez widoków, bo wieczorny….

    Pozdrawiam!

    Skomentuj

    %d bloggers like this: